Zima zaskoczyła urządzenia do pomiaru temperatury

Zima wszystkim dała w kość. A jeszcze na początku grudnia nic nie wskazywało na to, że w ogóle spadnie jakiś śnieg i będzie aż tak zimno. Temperatura po dziesięć stopni Celsjusza, opady deszczu i nieprzyjemny wiatr – taka pogoda miała utrzymać się aż do końca lutego.

Niedziałający czujnik temperatury

czujnik temperaturyA tu pewnego ranka niespodzianka. Śnieg do kolan, temperatura pewnie jakieś minus piętnaście stopni – nie mogłam dokładnie sprawdzić, gdyż zepsuł mi się termometr elektroniczny, a czujnik temperatury, który widniał za oknem po prostu zamarzł. Jedynym użytecznym narzędziem, jakie na ten moment posiadałam był wilgotnościomierz, ale mówiąc szczerze nigdy nie interesowała mnie wilgotność powietrza. Liczyło się zawsze to, czy będzie padać i jaka temperatura będzie na zewnątrz. Tymczasem widok za oknem budził mój zachwyt, a jednocześnie przerażenie. Bałam się, jak dojdę do pracy, gdyż wszystkie chodniki i drogi były jeszcze nieodśnieżone. Zima, jak zwykle zresztą, zaskoczyła drogowców. Z drugiej strony jednak cieszyła mnie myśl o popołudniowym lepieniu bałwana, rzucaniu śnieżnymi kulkami i jeździe na sankach. Pomyślałam też, że może w końcu wybiorę się na dłuższy wyjazd na narty. Wprawdzie narciarstwo, nawet tylko w formie rekreacyjnej było dla mnie wciąż „czarną magią ale bardzo chciałam się w tym temacie podszkolić.

 

Miniona zima nie dała jednak ku temu okazji więc liczyłam na to że w tym roku coś się zmieni. Tymczasem musiałam się pospieszyć by zdążyć do pracy gdyż wszystką zimową odzież miałam głęboko pochowaną.